Kolejny dzień taki sam, wstać, pójść do szkoły, wrócić z masą pracy domowej i zawalonej głowy myślami. Później odpoczynek, kąpiel i spać. Monotonność - słowo którego szczerze nienawidzę. Codziennie tak samo, codziennie ta sama historia. Oczywiście wiele rzeczy się zmienia.. ale nie ma w tym nic ciekawego. Innych ludzi życie tak nie nudzi jak mnie.. może dlatego że nie jestem w nikim zakochana i nie czuję " motyli w brzuchu". Jestem marzycielką.. człowiekiem który kocha marzyć chodź wie że w rzeczywistości nie są one realne. Chciałabym coś zmienić w swoim życiu.. no ale co ? Sama nie wiem co czuje i co chciałabym zmienić.. Nawet nie wiem czemu jest mi tak źle. Jak nie znam powodu mojego wewnętrznego zniechęcenia do świata to skąd mam wiedzieć co mam zmienić ?.. Moje przemyślenia zatrzymał znany przeze mnie już bardzo dobrze dźwięk " dwa dzwonki" Tak zawsze dzwoni Karolina do moich drzwi.. moja przyjaciółka.
- Hej - wtargnęła do środka Karolina z uśmiechem na twarzy. Również się uśmiechnęłam i zamknęłam za nią drzwi. Po ściągnięciu butów i kurtki podążyła za mną do mojego pokoju.
- A więc.. co tam u ciebie ? - zapytałam z radością
- Wszystko dobrze.. a wiesz dzisiaj.. - i tu zaczyna się opowieść kolejnej historii których tak lubię słuchać. Popatrzyłam na nią i uważnie wsłuchiwałam się w to co mówi. - byłam u Kuby i gadałam z nim o różnych rzeczach i tak dalej.. no wiesz. No i zaczęliśmy rozmowę na temat szkoły. Była trochę nudna ale z nim mogę nawet o tym gadać. Gadaliśmy i gadaliśmy gdy nagle do pokoju weszła mała dziewczynka, przywitała się i słodko uśmiechnęła.. no wiesz nigdy nie wspominał mi że ma siostrę. Ale okazało się że to jego siostra cioteczna. - przerwała na chwilę gdy usłyszałyśmy dobrze znany wielu ludziom dźwięk przychodzącej wiadomości na facebook'u. Na chwilę zamarłyśmy widząc kto do mnie napisał to był Maciek chłopak który szczerze mnie nienawidzi.
" Hej" Napisał.. nie obraził mnie ?! To podejrzane. Popatrzyłam na przyjaciółkę i szybko odpisałam "Cześć" Najzwyczajniej na świecie zapytał się co u mnie. Może ktoś mu się na konto wkradł albo jak zwykle ma ze mnie kupę śmiechu. Nie myśląc o konsekwencjach tego napisałam po prostu " Całkiem ok a u Ciebie ?" Po chwili odpisał " Źle". Popatrzyłam raz i drugi i w sumie nie wiedziałam co napisać spytałam się dlaczego chociaż było już to dla mnie podejrzane. " Wiesz ostatnio jestem dla ciebie strasznie wredny.. wiem nienawidzisz mnie pewnie za to i widzę swoją winę ale nie miałem się do kogo odezwać.." po chwili dodał " Pomożesz mi ? " Czułam w tym podstęp ale mi zrobiło się go szkoda chociaż nawet to by było kłamstwo.. a co jeśli nie i naprawdę potrzebuje pomocy. Napisałam " Czyli ? Co się stało ? " odpisał " Wszyscy się odwrócili ode mnie.. jestem sam" Ja : "Nie kłamiesz ? " On : " Nie." Ja : " Chcesz się spotkać i pogadać ? "
Głos w mojej głowie krzyczał NIE ! TO KOLEJNY ŻART ! Ale żyje się tylko raz jak to żart .. trudno. Jak nie to mu pomogę.
-Umówiłam się z nim za 15 min. w parku - powiedziałam do Karoliny
- Będę gdzieś się tam kręcić w razie czego biegnij do kawiarni będę tam siedziała. Ok ?
- Ok. - odpowiedziałam i wyszłyśmy z domu. Szłam w stronę umówionego miejsca czy to następny żart czy naprawdę potrzebuje pomocy i rozmowy? Już z daleka rozpoznałam Maćka.. nie kłamał po jego twarzy było widać przybicie i smutek.. nie udawany. Podeszłam do niego jeszcze się obawiając a on strasznie się zdziwił.
- Przyszłaś - szepną i uśmiechną się. Było bardzo zimno no bo co można się spodziewać po zimie w Polsce. Siedliśmy na ławce. Na początku i on i ja głupio się czuliśmy.. tak po tylu kłótniach i wyzwiskach ja mu pomagam.. cóż taka już jestem.
- Dlaczego wszyscy postąpili tak ? - spytałam opanowanym cichym głosem.
- Byłem wredny.. sk*rwiel ze mnie nie ? Ty raczej o tym wiesz. Nigdy nie byłem dla ciebie miły a gdy nagle wszystko się sypie jakby nigdy nic zwracam się do ciebie. - powiedział smutnym głosem, był dosyć zdenerwowany ale opanowany. Zaśmiał się i spojrzał na mnie.
- Czasami dawałeś odczuć że jesteś blisko.. - delikatnie skomentowałam - ale to nie znaczy że mam ci nie pomóc. Może mnie nie znasz ale nie jestem taka że od razu toczę z tobą wojnę i jesteś moim najgorszym wrogiem. Przyszłabym tu nawet jakby to był kolejny żart. - powiedziałam z uśmiechem próbując pocieszyć go.
- Czemu ?
- Co czemu ? - spytałam gdyż nie zrozumiałam jego pytania
- Czemu jesteś dla mnie taka miła ? Czemu po czymś takim mi pomagasz ? - zapytał patrząc na śnieg leżący tuż przed ławką smutnym wzrokiem.
- Każdemu pomogę. Czemu miałabym tobie nie pomagać ? To że zrobiłeś mi parę żartów i czasami mnie obrażałeś nie znaczy że nie możesz na mnie liczyć. - powiedziałam. Robiło mi się coraz zimniej w szczególności że nie wzięłam rękawiczek i moje ręce były jak dwie kostki lodu..
- Pomożesz.. ale jak ? - zapytał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz